I deserve everything that's best. What's true. What's pure. For a long time, I spoke these words hesitantly, as if they were borrowed, as if they weren't entirely mine. Today, I speak them calmly, from a place where I no longer have to explain myself or deserve more than I already am.
I deserve the most beautiful, sincere love in the world. Not just to be loved by others, but also to love myself. The quiet, everyday kind when I look in the mirror in the morning and, instead of criticism, the thought appears: "Yes. I am exactly the person I want to be." Maybe not perfect yet, but true.
I deserve the courage to speak my mind. Not in whispers, not in half-sentences, not out of fear of disappointing anyone. To be proud of who I am, even if not everyone likes it. I am learning to stand tall in my truth, with an open heart and a willingness to live honestly to the world and to myself. I deserve people who enter my life with tenderness, mindfulness, and good intentions. Relationships that nourish me, not hurt me. That give me space, not take my breath away. I already know that love shouldn't hurt, and intimacy shouldn't require self-sacrifice.
I deserve everything. I truly do. Peace, joy, light in ordinary days. A whole world of goodness, not because I'm perfect, but because I am. And it's my choice to finally believe that.
Zasługuję na wszystko, co najlepsze. Na to, co prawdziwe. Na to, co czyste. Przez długi czas mówiłam te słowa niepewnie, jakby były pożyczone, jakby nie do końca należały do mnie. Dziś wypowiadam je spokojnie, z miejsca, w którym już nie muszę się tłumaczyć ani zasługiwać bardziej niż jestem.
Zasługuję na najpiękniejszą, najbardziej szczerą miłość na świecie. Nie tylko na bycie kochaną przez innych, ale też na miłość do samej siebie. Na tę cichą, codzienną, gdy rano patrzę w lustro i zamiast krytyki pojawia się myśl: „Tak. Jestem dokładnie tą osobą, którą chcę być.” Może jeszcze nie doskonałą, ale prawdziwą.
Zasługuję na odwagę, by mówić swoim głosem. Nie szeptem, nie półsłówkami, nie z obawą, że kogoś zawiodę. Na dumę z tego, kim jestem, nawet jeśli nie każdemu to się spodoba. Uczę się stać prosto w swojej prawdzie, z otwartym sercem i gotowością, by żyć uczciwie wobec świata i wobec siebie.
Zasługuję na ludzi, którzy wchodzą do mojego życia z czułością, uważnością i dobrymi intencjami. Na relacje, które karmią, a nie ranią. Które dają przestrzeń, a nie odbierają oddech. Już wiem, że miłość nie powinna boleć, a bliskość nie wymagać rezygnacji z samej siebie.
Zasługuję na wszystko. Naprawdę. Na spokój, na radość, na światło w zwyczajnych dniach. Na cały świat dobra, nie dlatego, że jestem idealna, ale dlatego, że jestem. I to jest mój wybór, by w końcu w to uwierzyć.
Agnieszka
Add comment
Comments