For a long time, my life was woven with pain

Published on 8 February 2026 at 20:23

For a long time, my life was woven with pain, fear, and anxiety. There were days when this fear was so deep that I was out of breath, as if just breathing were too much effort. I felt fragile, shattered, lost in a world that wasn't always kind. And yet, each time, I rose to my feet. Not because it was easy, but because deep down, I knew I was worth it. That fighting for myself was worth it, even when I had no strength left.
The traumas I endured weren't punishments. Today, I know they became difficult lessons-painful, but necessary. They taught me boundaries, mindfulness, courage, and the importance of not betraying myself. Each wound left a mark, but also built within me a strength I hadn't previously known I possessed. Step by step, I learned to live with greater awareness, even if the path was steep and lonely. Today, when I meet people who shower me with warmth, kindness, and genuine attention, I feel immense gratitude and humility. I no longer take anything for granted. Every gesture, every kind word, every presence has meaning for me. Tears often well up in my eyes when someone becomes important, when someone cares for me. These aren't tears of sadness- these are tears of emotion. Because I know how easy it was once to dream only of someone truly seeing me.

In moments like these, I realize that it was worth going through all the hardships. That it was worth falling and getting up, being afraid, and moving on. Because only after darkness can you truly see the light. And only after pain can I experience beauty so deeply in people, in relationships, and in myself.

 

Moje życie przez długi czas było utkane z bólu, strachu i lęków. Bywały dni, w których ten lęk był tak głęboki, że brakowało mi tchu, jakby samo oddychanie było zbyt dużym wysiłkiem. Czułam się wtedy krucha, rozbita na kawałki, zagubiona w świecie, który nie zawsze był łagodny. A jednak za każdym razem podnosiłam się z kolan. Nie dlatego, że było mi łatwo, ale dlatego, że gdzieś bardzo głęboko wiedziałam, że jestem tego warta. Że warto zawalczyć o siebie, nawet wtedy, gdy nie ma już sił.
Traumy, które mnie dotykały, nie były karą. Dziś wiem, że stały się trudnymi lekcjami, bolesnymi, ale potrzebnymi. Uczyły mnie granic, uważności, odwagi i tego, jak ważne jest, by nie zdradzać samej siebie. Każda rana zostawiała ślad, ale też budowała we mnie siłę, o której wcześniej nie miałam pojęcia. Krok po kroku uczyłam się żyć z większą świadomością, nawet jeśli droga była stroma i samotna.
Dziś, gdy na swojej drodze spotykam ludzi, którzy obdarzają mnie ciepłem, życzliwością i prawdziwą uwagą, czuję ogromną wdzięczność i pokorę. Niczego już nie biorę za pewnik. Każdy gest, każde dobre słowo, każda obecność ma dla mnie znaczenie. Często łzy stają mi w oczach, gdy ktoś staje się ważny, gdy ktoś otacza mnie troską. To nie są łzy smutku to łzy poruszenia. Bo wiem, jak łatwo było kiedyś marzyć tylko o tym, by ktoś zobaczył mnie naprawdę.
W takich chwilach dociera do mnie, że warto było przejść przez te wszystkie trudy. Że warto było upadać i wstawać, bać się i iść dalej. Bo dopiero po ciemności można naprawdę zobaczyć światło. I dopiero po bólu potrafię tak głęboko doświadczać piękna  w ludziach, w relacjach, w samej sobie.

 

Agnieszka

 

 

Add comment

Comments

There are no comments yet.

Create Your Own Website With Webador