Long exposure to cold

Published on 9 January 2026 at 20:59

I recently read a very interesting article about how too long exposure to cold increases cortisol levels. And I have to admit, there's something to it. I've always felt like the cold weakens me, like it's sucking my energy out. It only takes a moment for me to go out without a hat and I immediately feel my muscles tense, my breathing becomes shallow, and that familiar pressure appears in my head a sign that my body doesn't like this cold.
But warmth... oh, warmth is my ally. When the sun caresses my skin, I feel calm, balanced, as if someone had lifted the entire burden of everyday life. The sun's rays can wrap me better than the thickest blanket. Sometimes I sit by the window just to let them dance across my face. I close my eyes, breathe deeply, and feel my pulse return to the rhythm of the sea calm, regular. I think everyone has their own element. For me, it's

not ice, not rain, not the north wind. For me, it's a warm, soft light that soothes and fills me with hope. Maybe it's because in the sun, things seem simpler, brighter. Even my own thoughts which can be sharp as glass in the cold soften and become gentler in the warmth. And then I know: this is my weather.

 

Ostatnio przeczytałam bardzo ciekawy artykuł o tym, że zbyt długa ekspozycja ciała na zimno podwyższa poziom kortyzolu. I
muszę przyznać, że coś w tym jest. Zawsze miałam wrażenie, że zimno mnie osłabia, jakby wysysało ze mnie energię. Wystarczy,
że na chwilę wyjdę bez czapki, a od razu czuję, jak mięśnie się napinają, oddech staje się płytszy, a w głowie pojawia się ten dobrze
znany ucisk- znak, że moje ciało nie lubi tego chłodu. Za to ciepło… ach, ciepło jest moim sprzymierzeńcem. Kiedy słońce muska moją skórę, czuję się spokojna, zrównoważona, jakby ktoś zdjął ze mnie cały ciężar codzienności. Promienie słońca potrafią
otulić mnie lepiej niż najgrubszy koc. Czasami siadam przy oknie tylko po to, żeby pozwolić im tańczyć po mojej twarzy.
Zamykam oczy, oddycham głęboko i czuję, jak puls wraca do rytmu morza spokojnego, regularnego. Myślę, że każdy ma swój żywioł. Dla mnie to nie lód, nie deszcz, nie północny wiatr. Dla mnie to ciepłe, miękkie światło, które koi i napełnia nadzieją. Może to dlatego, że w słońcu rzeczy wydają się prostsze, jaśniejsze. Nawet własne myśli, które w chłodzie potrafią być ostre jak szkło w
cieple miękną, stają się łagodniejsze. I wtedy wiem: to jest moja pogoda.

 

Agnieszka

Add comment

Comments

There are no comments yet.

Create Your Own Website With Webador