Sometimes, when the world is still asleep and the morning is just wiping my eyes, I breathe in the first, cool air of the day. In these moments, I feel that spiritual growth doesn't always come from great breakthroughs. More often, it's born from silence. From breathing. From noticing things so easily overlooked.
I learn to find joy in simple moments—the smell of coffee, the softness of the morning light, the smile of someone who didn't even plan it. From the fact that I can feel, see, be. I used to search far and wide for meaning, but now I find it in the simple "here and now," as if suddenly the simplest thing has become the most sacred.
I love with my whole being. No longer halfway, no longer cautiously. I allow myself to love people as they are—with their stories, hardships, beauty, and imperfections. I love life, even though it isn't always gracious. I love what happens to me, even if I don't immediately understand why. Because in both hardship and delight there is a lesson, and I want to accept it with openness. Sometimes someone tells me I'm a support for them. That my presence is like a calmer breath, like hands that can hold them when the whole world begins to shake. And although I once found it hard to believe, today I accept it with humility. Not because I'm perfect. Quite the opposite—because I know what it's like to struggle in silence. And perhaps that's why I can see in others what they don't see in themselves.
I want to be a light, but not one that blinds. Rather, one that warms. I prefer to be an example, not through words, but through how I live—calmer, more mindful, more conscious. With a heart that's no longer afraid to feel too strongly. With a soul that knows that the path is more important than the pace.
Spiritual growth hasn't made me superior to others. It has made me more myself. More delicate, yet stronger. Open, yet rooted. Attentive, but not self-absorbed. And when I look at the path I'm on, I know one thing: I want to continue on it. I want to discover, learn, love, and support. Because if I can bring peace, hope, and inspiration to someone, so be it. But above all, I want to be at peace with my own heart. Because it guides me most beautifully.
Czasem, gdy świat jeszcze śpi, a poranek dopiero przeciera oczy ze snu, wciągam w płuca pierwsze, chłodne powietrze dnia. W tych chwilach czuję, że duchowy rozwój nie zawsze przychodzi z wielkich przełomów. Częściej rodzi się z ciszy. Z oddechu. Z zauważenia rzeczy, które tak łatwo przeoczyć.
Uczę się radości z prostych chwil — z zapachu kawy, z miękkości światła o poranku, z uśmiechu kogoś, kto go nawet nie planował. Z faktu, że mogę czuć, widzieć, być. Kiedyś szukałam sensu daleko, dziś odnajduję go w zwykłym „tu i teraz”, jakby nagle to, co najprostsze, stało się najświętsze.
Kocham całą sobą. Już nie połowicznie, nie ostrożnie. Pozwalam sobie kochać ludzi takimi, jacy są — z ich historiami, trudami, pięknem i niedoskonałościami. Kocham życie, choć nie zawsze jest łaskawe. Kocham to, co mnie spotyka, nawet jeśli nie od razu rozumiem po co. Bo i w trudzie, i w zachwycie jest lekcja, a ja chcę ją przyjmować z otwartością.
Czasem ktoś mówi mi, że jestem dla niego wsparciem. Że moja obecność jest jak spokojniejsze tchnienie, jak dłonie, które potrafią przytrzymać, kiedy cały świat się chwiać zaczyna. I choć kiedyś trudno mi było w to uwierzyć, dziś przyjmuję to z pokorą. Nie dlatego, że jestem idealna. Wręcz przeciwnie — bo wiem, jak to jest walczyć w ciszy. I może dlatego umiem dostrzec w innych to, czego nie widzą w sobie.
Chcę być światłem, ale nie takim, które oślepia. Raczej takim, które ogrzewa. Wolę być przykładem, nie przez słowa, a przez to, jak żyję — spokojniej, uważniej, bardziej świadomie. Z sercem, które już nie boi się czuć zbyt mocno. Z duszą, która wie, że droga jest ważniejsza niż tempo.
Duchowy rozwój nie uczynił mnie kimś ponad innymi. Uczynił mnie bardziej sobą. Delikatniejszą, a jednocześnie silniejszą. Otworzoną, a jednocześnie zakorzenioną. Uważną, ale nie samozapatrzoną. I kiedy patrzę na drogę, którą idę, wiem jedno: chcę nią iść dalej. Chcę odkrywać, uczyć się, kochać, wspierać.
Bo jeśli mogę być dla kogoś spokojem, nadzieją, inspiracją — niech tak będzie. Ale przede wszystkim chcę być w zgodzie z własnym sercem. Bo to ono prowadzi mnie najpiękniej.
Agnieszka
Add comment
Comments