Enough...

Published on 5 October 2026 at 18:27

There are days when your body simply says, “Enough,” even though your mind keeps telling you, “Just one more thing… just one more thing… I’ll help someone else, too.” Today is one of those days for me. I have been living with fibromyalgia and sarcoidosis for many years, actually since I was very young. Living with this combination of chronic conditions has taught me a lot about humility and about listening to my body. Especially because I am, by nature, a worrier. I worry about everything and everyone around me. I tend to anticipate problems before they even happen, and I always try to be there whenever someone might need me. But sometimes, my body has simply had enough. Overwork, stress, constant worrying and not getting enough rest quietly build up until eventually my body puts on the brakes itself. Suddenly, the exhaustion is overwhelming. My muscles and joints start to hurt intensely. I feel as though I have suddenly come down with a terrible flu. Every movement reminds me that this time, I really do need to stop. And that is when I cancel my clients' appointments. Not because I don't want to work. Not because I am lazy or simply don't feel like it. I have just learned that sometimes I have to choose myself. I stay home. I slow down. I rest. I do something kind for myself. I allow myself a day without guilt. A little silence. A little nothing. Time simply to be with myself. Is it enough? Not always. I have a demanding job, and I know that my body would need much more than a day or two for a proper reset. Sometimes I dream about being able to switch off my phone, close the door, go away somewhere for a few weeks and not think about work, bills, responsibilities or all the things that still need to be done. I suppose I would have to win the lottery to afford a complete reset. But you know what? We have to keep dreaming. Because who knows?bMaybe one day. Until then, I am learning to take small pauses. A few hours. A day. Sometimes a weekend. I am learning to listen to my body before it starts screaming. And that is exactly what I would like to wish for all of you, too. Don't wait until your body forces you to rest. You don't need a diagnosis, a chronic illness or complete exhaustion to have the right to say: “Today, I choose myself.” Do something kind for yourself sometimes. Turn off your phone. Cancel something that can wait. Drink your coffee slowly. Read a book. Listen to music. Go for a walk - or simply stay in bed if that is what you need. And most importantly, don't feel guilty about it. Rest is not laziness. Stopping is not weakness. And taking care of yourself doesn't mean you stop caring about others. Sometimes we need to stop precisely so that, later, we can give the best of ourselves again. Today, I am slowing down. Today, I am choosing myself a little more. And I hope you find even a small moment today that belongs only to you. Take care of yourselves. Really. ❤️

Są takie dni, kiedy ciało mówi „dość”, nawet jeśli głowa wciąż powtarza: „jeszcze tylko to… jeszcze tylko tamto… jeszcze komuś pomogę”.

Ja mam dziś właśnie taki dzień.

Od wielu lat, właściwie od wczesnej młodości, borykam się z fibromialgią i sarkoidozą. Taki duet chorób potrafi nauczyć pokory. Zwłaszcza kiedy człowiek z natury jest taki jak ja - wiecznie zatroskany, myślący o wszystkich dookoła, przewidujący problemy, które jeszcze się nie wydarzyły i próbujący być wszędzie tam, gdzie ktoś może mnie potrzebować. Czasem jednak organizm ma już tego wszystkiego zwyczajnie dość. Przepracowanie, stres, zamartwianie się i brak odpoczynku kumulują się gdzieś po cichu, aż przychodzi moment, kiedy ciało samo naciska hamulec. Nagle pojawia się potworne zmęczenie, silny ból mięśni i stawów. Czuję się wtedy tak, jakbym z dnia na dzień dostała ostrej grypy. Każdy ruch przypomina mi, że tym razem naprawdę trzeba się zatrzymać. I wtedy odmawiam klientom serwisów.

Nie dlatego, że nie chcę pracować. Nie dlatego, że mi się nie chce. Po prostu wiem już, że czasem muszę wybrać siebie.

Zostaję w domu. Zwalniam. Odpoczywam. Robię coś miłego dla siebie. Pozwalam sobie na dzień bez poczucia winy. Na ciszę. Na nicnierobienie. Na bycie po prostu ze sobą.

Czy to wystarcza?

Nie zawsze.

Mam ciężką pracę i wiem, że mój organizm potrzebowałby znacznie więcej niż jednego czy dwóch dni na taki prawdziwy reset. Marzę czasem o tym, żeby móc po prostu wyłączyć telefon, zamknąć drzwi, wyjechać gdzieś na kilka tygodni i nie myśleć o pracy, rachunkach, obowiązkach i tym, co jeszcze trzeba zrobić.

Chyba musiałabym wygrać w totka, żeby pozwolić sobie na taki całkowity reset.

Ale wiecie co?

Marzyć trzeba.

Bo kto wie?

Może kiedyś.

A dopóki życie wygląda tak, jak wygląda, uczę się małych zatrzymań. Tych kilku godzin. Jednego dnia. Czasem weekendu. Uczę się słuchać własnego ciała, zanim ono zacznie krzyczeć.

I właśnie tego chciałabym życzyć również Wam.

Nie czekajcie, aż organizm zmusi Was do odpoczynku.

Nie trzeba mieć diagnozy, przewlekłej choroby ani skrajnego zmęczenia, żeby mieć prawo powiedzieć: „Dzisiaj wybieram siebie”.

Zróbcie sobie czasem coś miłego. Wyłączcie telefon. Odwołajcie to, co naprawdę może poczekać. Wypijcie spokojnie kawę. Poczytajcie książkę. Posłuchajcie muzyki. Idźcie na spacer albo po prostu zostańcie w łóżku, jeśli właśnie tego potrzebujecie.

I przede wszystkim - nie miejcie wyrzutów sumienia.

Odpoczynek nie jest lenistwem.

Zatrzymanie nie jest słabością.

A zadbanie o siebie nie oznacza, że przestajemy dbać o innych.

Czasem właśnie po to trzeba się zatrzymać, żeby później móc znowu dawać z siebie to, co najlepsze.

Ja dzisiaj zwalniam.

Dzisiaj jestem trochę bardziej dla siebie.

I mam nadzieję, że Wy też znajdziecie dziś choć chwilę tylko dla siebie.

Dbajcie o siebie. Naprawdę. ❤️

 

Agnieszka

 

Add comment

Comments

There are no comments yet.