I sit by the window and watch the morning light slowly climb the walls.I breathe peacefully. In moments like these, I feel it most fully: my heart is enough. It doesn't need to beat louder or faster to deserve attention. It's exactly as it should be. I am wise enough-not because I know all the answers, but because I can listen. To myself and to the world. I am funny enough, even if sometimes I only laugh in my head. And interesting enough because I carry stories within me that no one else could tell in the same way. My light isn't blinding. It simply is. Warm, constant, present. Enough to brighten the day - mine and those around me. I don't need to fill the silence with words. Silence is home, too. I don't have to prove my worth to the world, because it's not something that can be measured or validated.
Sometimes I just am. I walk down the street, make a cup of tea, touch someone's hand, smile at my reflection in the window. And that matters. My very presence leaves a mark a subtle but real one.
I am loved just as I am. With my imperfections, my fatigue, my joy, and my tenderness. And when I remember that, the world truly becomes a more beautiful place. Not tomorrow. Today. Every day.
Siedzę przy oknie i patrzę, jak poranne światło powoli wspina się po ścianach. Oddycham spokojnie. W takich chwilach czuję to najpełniej: moje serce jest wystarczające. Nie musi bić głośniej ani szybciej, by zasłużyć na uwagę. Jest
dokładnie takie, jakie powinno być. Jestem wystarczająco mądra, nie dlatego, że znam odpowiedzi na wszystkie pytania, ale dlatego, że potrafię słuchać. Siebie i świata. Jestem wystarczająco zabawna, nawet jeśli czasem śmieję się tylko w myślach. I wystarczająco interesująca, bo noszę w sobie historie, których nikt inny nie mógłby opowiedzieć w ten sam sposób. Moje światło nie oślepia. Ono po prostu jest. Ciepłe, stałe, obecne. Wystarcza, by rozjaśnić mój dzień i tych, którzy znajdą się blisko. Nie muszę wypełniać ciszy
słowami. Cisza też jest domem. Nie muszę udowadniać swojej wartości światu, bo nie jest ona czymś, co można zmierzyć czy
zatwierdzić. Czasem po prostu jestem. Idę ulicą, parzę herbatę, dotykam czyjejś dłoni, uśmiecham się do własnego odbicia w szybie. I to ma znaczenie. Sama moja obecność zostawia ślad, delikatny, ale prawdziwy. Jestem kochana taka, jaka jestem. Z moimi
niedoskonałościami, zmęczeniem, radością i czułością. A kiedy o tym pamiętam, świat naprawdę staje się piękniejszym miejscem.
Nie jutro. Dzisiaj. Każdego dnia.
Agnieszka
Add comment
Comments
I am loved just as I am. With my imperfections, my fatigue, my joy, and my tenderness.
Yes Agnes, you are a Beautiful soul.