When I fall asleep

Published on 11 December 2025 at 16:15

When I fall asleep, I feel something inside me quiet, and something else begins to speak. Not in words at least not words I can speak aloud. My answers come as a shiver beneath my skin, like a warmth spreading in my chest, like a whisper I can't hear with my ears, but I know is real. Sometimes they are images-sharp, suddenly projected like photos on old film, frozen in mid-motion, imbued with a meaning I'm only just learning to touch.
It's then, in these nocturnal passages, that I feel my intuition is my teacher. That it learns with me, along with my body and what I've experienced. It's not something fleeting or alien. It's like a deep current that has flowed within me forever, but only in dreams do I have the courage to plunge my hands into it.
When my ego sleeps, it doesn't try to control the images, doesn't reach out to me with a warning finger. It doesn't say, "It's impossible," "It's just my imagination." Then intuition emerges like light from beneath the surface of the water. It shows me things I pass by unnoticed during the day, too busy functioning, acting, understanding. But at night, I see what is usually hidden: truths that lurked in the corners of my consciousness, thin threads connecting events, emotions, and memories.

In one of my recent dreams, I walked along a path that pulsated beneath my feet, as if breathing. Each step was an answer to a question I didn't even know I carried within me. The further I walked, the clearer I heard the rhythm of my own heart, and it transformed into sentences. I didn't hear them, I felt them as if someone had inserted them into my body. "Pay attention." "This is about you." "It's time." Simple, yet infinitely profound.

I woke up with the sensation of being more complete. As if I had returned to myself from a place where no one could deceive me not even myself. Because there, in my dreams, truth doesn't have to fight for space. There, intuition speaks loudest. When I wake up, I know one thing: if I want to understand myself, I must listen. I must pay attention to what it leaves me night after night, like letters hidden under my pillow. This is my source. My map. My healing messages, guiding me to a life that doesn't contradict who I am.

And each time I fall asleep, I feel a portal opening. And I walk through it with ever more confidence.

 

Kiedy zasypiam, czuję, jak coś we mnie cichnie, a coś innego zaczyna mówić. Nie słowami – przynajmniej nie takimi, które można wypowiedzieć na głos. Moje odpowiedzi przychodzą jako drżenie pod skórą, jak ciepło rozszerzające się w klatce piersiowej, jak szept, którego nie słyszę uszami, ale wiem, że jest prawdziwy. Czasem są to obrazy – ostre, wyświetlające się nagle jak zdjęcia na starej kliszy, zatrzymane w pół ruchu, nasycone znaczeniem, którego dopiero uczę się dotykać.
To właśnie wtedy, w tych nocnych przejściach, czuję, że intuicja jest moim nauczycielem. Że uczy się ze mną, razem z moim ciałem i tym, czego doświadczyłam. Nie jest czymś ulotnym ani obcym. Jest jak głęboki nurt, który płynie we mnie od zawsze, ale dopiero we śnie mam odwagę zanurzyć w nim dłonie.
Kiedy moje ego śpi, nie próbuje kontrolować obrazów, nie wyciąga do mnie ostrzegawczego palca. Nie mówi: „to niemożliwe”, „to przecież tylko wyobraźnia”. Wtedy intuicja wyłania się jak światło spod powierzchni wody. Pokazuje mi rzeczy, których za dnia mijam bez spojrzenia, bo jestem zbyt zajęta tym, by funkcjonować, działać, rozumieć. Nocą jednak widzę to, co zwykle ukryte: prawdy, które czaiły się w kątach mojej świadomości, cieniutkie nici łączące wydarzenia, emocje i wspomnienia.
W jednym z ostatnich snów szłam ścieżką, która pulsowała pod moimi stopami, jakby oddychała. Każdy krok był odpowiedzią na pytanie, o którym nawet nie wiedziałam, że je noszę w sobie. Im dalej szłam, tym wyraźniej słyszałam rytm własnego serca, a on przemieniał się w zdania. Nie słyszałam ich, tylko odczuwałam – jakby ktoś włożył mi je do ciała. „Zwróć uwagę.” „To jest o tobie.” „To już czas.” Proste, a jednocześnie nieskończenie głębokie.
Obudziłam się z wrażeniem, że jestem pełniejsza. Jakbym wróciła do siebie z miejsca, w którym nikt nie może mnie oszukać – nawet ja sama. Bo tam, w moich snach, prawda nie musi walczyć o przestrzeń. Tam intuicja mówi najgłośniej.
Budząc się, wiem jedno: jeśli chcę siebie rozumieć, muszę słuchać. Muszę patrzeć na to, co noc po nocy zostawia mi jak listy ukryte pod poduszką. To jest moje źródło. Moja mapa. Moje uzdrawiające wiadomości, prowadzące mnie do życia, które nie kłóci się z tym, kim jestem.
I za każdym razem, kiedy zasypiam, czuję, jak otwiera się portal. I przechodzę przez niego z coraz pewniejszym krokiem.

 

Agnieszka

Add comment

Comments

There are no comments yet.

Create Your Own Website With Webador